F.A.M.A JUBILATKA OD MALUCHA DO SENIORA



PL |  EN

WYSTAWA FOTOGRAFII ZBIGNIEWA SAWICZA TYLKO DO KOŃCA KWIETNIA

Premiera IV Symfonii Tansman Epizody Henryka Mikołaja Góreckiego stała się pretekstem fotograficznej wystawy Henryk Mikołaj Górecki... Zbigniewa Sawicza, do obejrzenia której w filharmonicznej Fermata Caffe zapraszamy do końca kwietnia.
Zbigniew Sawicz urodził się w 1939 r. na Kresach, w Bolechowie, w województwie stanisławowskim. Na Śląsk, do Gliwic przybył wraz z rodzicami. W 1967 roku ukończył Politechnikę Gliwicką. W 1972 roku został członkiem Katowickiego Towarzystwa Fotograficznego, którego prezesem był przez 11 lat. Od listopada 1990 roku należy do Związku Polskich Artystów Fotografików. W latach 1991-96 był prezesem Okręgu Śląskiego ZPAF, a do 2002 roku – jego wiceprezesem do spraw organizacyjnych i przewodniczącym komisji rewizyjnej.
Współpracuje z wieloma wydawnictwami i instytucjami, od ponad 13 lat jest stałym współpracownikiem miesięcznika społeczno kulturalnego Śląsk. Od 2002 roku jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej.
Autor kilkudziesięciu wystaw indywidualnych i zbiorowych, w 2012 roku został laureatem Nagrody Prezydenta Katowic w dziedzinie Kultury i Nagrody ZPAF Okręgu Śląskiego za całokształt twórczości; odznaczony też został przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego honorową odznaką Zasłużony dla kultury polskiej a przez marszałka śląskiego – Złotą Odznaką Honorową Za zasługi dla Województwa Śląskiego.
Fotografie Zbigniewa Sawicza trafiły do zbiorów Śląskiej Kolekcji Fotografii Artystycznej ZPAF oraz katowickiego Muzeum Śląskiego, Muzeum w Bielsku-Białej i Muzeum w Raciborzu oraz do kolekcji prywatnych.

Henryk Mikołaj Górecki...
Jak on to robi?
Jest Zbyszek dla mnie jednym z najlepszych fotografów-portrecistów. Nie studyjnych, starających się uchwycić wizerunek modeli, którzy i tak zawsze, choć często i bezwiednie, przed obiektywem aparatu kogoś grają. Zbyszek łapie swych modeli w biegu życia.
I przed prezentowaną Państwu wystawą Henryk Mikołaj Górecki… nie było żadnej sesji zdjęciowej, aranżowanych seansów w fotograficznym atelier. Zbigniew Sawicz bywał tam, gdzie zaangażowany w swoją współczesność rasowy fotoreporter powinien być (nie przypadkiem w 2002 roku zaliczony został w poczet stowarzyszenia dziennikarzy).
Nie przegapił w Filharmonii Śląskiej sześciu koncertów ikony muzyki XX wieku, na których wszystkich sześciu Henryk Mikołaj Górecki z młodymi słuchaczami rozmawiał porywająco dla nich samych, a jego utwory z filharmonikami grała córka i wnuczęta, czemu na widowni towarzyszyła cała rodzina. Był oczywiście na otwarciu nowej sali koncertowej katowickiej Akademii Muzycznej – macierzystej uczelni studenta a potem rektora, prof. Henryka Mikołaja Góreckiego. Nie mogło Zbyszka zabraknąć na dekoracji tuzów śląskiej kultury Złotymi Medalami Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Nie opuścił nawet Katowickich Dni Henryka Mikołaja Góreckiego, organizowanych już po śmierci kompozytora.
Gdzie trzeba, tam Zbyszek jest obecny. Jakże dyskretnie, z taktem, nie budząc nawet na koncertach posykiwań słuchaczy, których nie raz potrafi zirytować pstryk migawki aparatu innych fotoreporterów. I zdumiewa mnie – jak on to robi, że bez strzelania niczym karabin maszynowy i robienia serii setek zdjęć, ma to jedno jedyne, którego nikt wyreżyserować by nie zdołał. To jedno jedyne oddające człowieczeństwo portretowanego, niemal istotę jego duszy, przez uśmiech, grymas, spojrzenie, mimikę, gest wydobytą spod maski wieku, płci, pozycji, funkcji czy okoliczności. Ten szczególny moment, w którym Zbigniew Sawicz tak pasjonująco uwiecznia portretowanych, pięknie okamgnieniem kiedyś nazwał poeta radiowej anteny, Maciej Szczawiński.
Wystawa Henryk Mikołaj Górecki... przywołuje postać zmarłego w 2010 roku kompozytora, naszego czasu najsłynniejszego na świecie a zarazem naszego, śląskiego, katowickiego, choć i w jakiejś części tatrzańskiego.
Henryk Mikołaj Górecki był… A przecież nieustannie z nami jest, w kolejnych światowych premierach i dalszych prezentacjach jego dzieł, w żywych naszych o nim wspomnieniach, w anegdocie, w artystycznych odniesieniach. Trzykropek w tytule wystawy tę sytuację – moim zdaniem – dobrze oddaje. Jednocześnie chyba też anonsuje jakąś przyszłość, tę realizowaną przez najbliższych, córkę, syna i wnuki, poprzez następców w komponowaniu i w funkcjach społecznych. Bliskość tych osób w otoczeniu Henryka Mikołaja Góreckiego decydowała bezsprzecznie, że kompozytor pozostawał sobą, autentycznym i w publicznych sytuacjach, jakie zdołał utrwalić Zbigniew Sawicz.
Autentyzm – a nie pomnikowość – to wielki walor tej ekspozycji. Widać to nawet na jedynym chyba upozowanym zdjęciu, na którym wyraźnie, szelmowsko rozbawionego kompozytora otaczają wnukowie Emilka i Jan Stańczykowie, żona Jadwiga i córka Anna z synem Mikołajem a także zięć i jego mama, Wojciech i Lucyna Stańczykowie. Doniosłość chwili świetnie Zbigniew Sawicz oddaje w podwójnym portrecie uhonorowanych medalami najwyższego stopnia Gloria Artis Henryka Mikołaja Góreckiego i Wojciecha Kilara, ale ileż ciepłego humoru jest w fotografii z dokładnie oglądającym medal, dostojnym metropolitą-seniorem, arcybiskupem Damianem Zimoniem. A ciepłe i pełne humoru zdjęcie królewny Emilki (mam nadzieję, że wnuczka kompozytora, przyjmuje to z takim samym rozbawieniem, jak ja)! Niczym prorok objawił się Zbigniew Sawicz, gdy po skrzypcowym występie wnuka kompozytora, zrobił mu zdjęcie u dyrygenckiego pulpitu. Na Katowickich Dniach Henryka Mikołaja Góreckiego Jasiek już dyryguje. Grafika przedstawiająca gmach przy ul. Wojewódzkiej dla Zbigniewa Sawicza jakimż świetnym pretekstem stała się do wspólnego portretu trzech profesorów – rektorów katowickiej uczelni muzycznej: Henryka Mikołaja Góreckiego z jego kompozytorskim uczniem Eugeniuszem Knapikiem i jego następcą w rektorowaniu, Tomaszem Miczką. Są tu zdjęcia Henryka Mikołaja Góreckiego pełne czułości, jak z małym Stasinkiem, i z niemal ojcowskim gestem wobec wychowanka Eugeniusza Knapika, z pełnym uznania spojrzeniem, jak z Kwartetem Śląskim, z sympatią i porozumienie, jak z Joanną Wnuk-Nazarową i Czesławem Freundem albo ks. prałatem Stanisławem Puchałą i Aleksandrem Lasoniem. Wśród sportretowanych z kompozytorem osób Henryk Mikołaj Górecki z pewnością czuć mógł się swobodnie, wśród nich był takim, jakim był. Czułym i wyrazistym, choćby jak na fotografii dopełnionej fragmentem kompozytorskiego autografu Pieśni o radości i rytmie, utworu z 1960 roku, którego wcześniejszą i nie wydaną wersję prawykonali Bernard Biegoń i Karol Procner oraz filharmonicy śląscy pod batutą Karola Stryji.
Zbyszek potrafi pokazać i ciepłe wnętrze portretowanych (co wydaje się łatwiejsze) i ich osobność – czasem w mniej towarzyskim grymasie czy geście. Wie, jak je pokazać, by nie ośmieszyć, osądzić, krytykować. Fotografuje w sposób przyjazny.
To i kunszt Zbigniewa Sawicza sprawił, że obecność Henryka Mikołaja Góreckiego wśród nas nie jest byłą…
                                                                                                                                                                       Marek Skocza
 

Zapraszamy również do obejrzenia krótkiej audycji o wystawie, która 15. kwietnia była emitowana w TVP Katowice

 

Projekt "Rozbudowa Filharmonii Śląskiej w Katowicach" współfinansowany z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Priorytetu XI Kultura i Dziedzictwo Kulturowe, Działania 11.2 -Rozwój oraz poprawa stanu infrastruktury kultury o znaczeniu ponadregionalnym Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013.