Georg Friedrich Händel (1685 – 1759)
Juda Machabeusz, oratorium HWV 63

Do Modin, małego miasteczka niedaleko Jaffy, przybył urzędnik syryjski i ustawiwszy na rynku miejskim bożka, rozkazał mieszkańcom składać im hołd i modlić się doń – pisze Majer Bałaban w „Historii i literaturze żydowskiej” (Lwów 1925). – Na rynku była zebrana cała ludność Modinu i głośno się naradzała, co zrobić. Rychło przemogła obawa przed groźnym Syryjczykiem i jeden z mieszkańców już chciał złożyć hołd bożkowi. Wtem wystąpił Matatjasz (Mateusz) Hasmonejczyk, staruszek siwy ale czerstwy i w te odezwał się słowa: „Gdyby nawet wszystkie ludy świata odpadły od Pana, to ja, moi synowie i moi bracia zostaniemy Mu wierni!” Po tych słowach rzucił się na Żyda, pragnącego uklęknąć przed bożkiem i przebił go na miejscu. To samo uczynił ze stojącym obok urzędnikiem syryjskim.

Czyn Matatjasza był otwartym b u n t e m. Wiedział Matatjasz, że kara go nie minie, a że był za słabym, by w otwartym polu stawić czoło armii syryjskiej, opuścił rodzinne miasto i ze swymi pięciu synami, oraz najbliższą rodziną schronił się w góry. Tutaj przybyli doń z całego kraju Żydzi, którzy nie chcieli i nie mogli porzucić religii ojców. Wkrótce zabrała się w górach wielka armia, złożona z Żydów najwaleczniejszych i najpobożniejszych i gotowała się do ataku na wroga.

Lecz Matatjasz był bardzo stary, a niewygody ostatnich miesięcy do reszty nadszargały jego siły. Gdy się tedy czuł bliski śmierci, zgromadził dokoła siebie swych synów i swych wiernych i tak do nich przemówił: (...) Wasz brat Szymon jest mądrym, jego słuchajcie każdego czasu jak ojca. Juda Makabeusz (Machabeusz) jest silnym i bohaterem już od młodości, on winien być naczelnikiem i prowadzić was do boju. (...) Poczem im pobłogosławił i poszedł do swych przodków. A umarł w setnym czterdziestym szóstym roku życia. Synowie pochowali go w grobowcu Modin, a cały Izrael płakał po nim.

Tedy powstał Juda Makabeusz w miejsce ojca swego. A bracia jego i wszyscy, którzy byli z ojcem jego, wsparli go i walczyli z radością za sprawę Izraela. Juda wywalczył dla ludu swego wielką sławę, kroczył w szyszaku jak bohater i mieczem swym chronił swe wojsko. (...) Wieść o organizowaniu się powstania żydowskiego doszła do Antjocha, posłał tedy swego jenerała, Lizjasza z siłą zbrojną, by powstanie stłumił w zarodku. (...) Pod Bet-Zur spotkały się obie armie i po morderczej bitwie rozprószyli Żydzi regularne wojsko syryjskie. Lizjasz cofnął się do Syrji, a Juda zajął bez oporu Jerozolimę.

Wydarzenia z lat 166-160 p.n.e. okazały się wygodnym tematem dla kolejnego dzieła oratoryjnego Georga Friedricha Händla. Od sierpnia 1745 roku w Anglii trwała wojna domowa. Pretendent do tronu Karol Edward Stuart wylądował w Szkocji i na czele znacznej armii w szybkim marszu zagroził Londynowi. Obrońcy dynastii hanowerskiej i króla Jerzego II, z którymi sympatyzował kompozytor, 14 kwietnia 1746 odnieśli, pod wodzą księcia Cumberland, zwycięstwo w bitwie pod Culloden. Swoją drogą bohater ten zdaje się nie był aż tak szlachetny, skoro do historii przeszedł wraz z przydomkiem „Rzeźnik”.

Zaraz po zwycięstwie Georg Friedrich Händel zwrócił się do duchownego Thomasa Morella z prośbą o napisanie libretta do swego nowego dzieła, a „poparł” ją rekomendacją księcia Fryderyka, starszego brata dowódcy zwycięskiej armii. Czyż w tej sytuacji wielebny Morell mógł odmówić prośbie? Notabene, współpraca obu panów musiała układać się nienajgorzej, skoro Morell stał się także autorem tekstów kolejnych oratoriów mistrza: Theodory (1750), Jephthy (1752) oraz The Triumph of Time and Truth (1757).

Jeszcze przed bitwą pod Culloden, w lutym 1746 roku, wykonano w Covent Garden Occasional Oratorio (Oratorium okolicznościowe) mające wspierać propagandowo wojska księcia von Cumberland. Ponoć Händel miał nadzieję, że książę zwycięży nieco wcześniej i kolejne oratorium będzie jak znalazł na otwarcie wiosennego sezonu oratoryjnego. Ale skoro wynik wojny się opóźniał, prawykonanie trzeba było odłożyć do przyszłego roku. I tak Judę Machabeusza (Judas Maccabaeus) po raz pierwszy zaprezentowano 1 kwietnia 1747 roku w Covent Garden.

W partyturze Judy widnieje przypis Morella, twierdzącego, że „nie wie jak”, aria O Liberty, thou choicest treasure przeznaczona i napisana „dla tego miejsca” znalazła się wcześniej w Oratorium okolicznościowym. Zdziwienie to wyrażone w epoce, gdy poszczególne fragmenty muzyczne swobodnie przeskakiwały z jednego dzieła do drugiego, wydaje się nieco zaskakujące.

Ann Tizia Leitich tłumaczy opóźnienie prawykonania faktem, że w tym czasie cały Londyn interesował się tylko procesem i egzekucjami szkockich lordów, zwolenników Stuarta. A było co „oglądać”. Lorda Jakoba Dawsona najpierw powieszono na kilka minut, aby zbyt wcześnie nie umarł, a potem poćwiartowano i okaleczono, kończąc ten pokaz wydarciem i rzuceniem w ogień serca. Dla uatrakcyjnienie imprezy sprowadzono ukochaną lorda. Czy wszystko widziała do końca, nie wiadomo, ponieważ po egzekucji znaleziono ją martwą w powozie. Sędziwego lorda Simona Frasera ścięto w Tower i była to ostatnia tego rodzaju egzekucja w Anglii.

W prawykonaniu Judy Machabeusza uczestniczyły, śpiewając partie Izraelitki i Izraelity Elisabeth Gambarini (sopran) i Caterina Galli (mezzosopran). Włoszki. Ale męskie role śpiewali już rodacy Cumberlanda: tenor John Beard – Judę oraz bas Henry Reinhold – Szymona i Eupolemusa. Utwór osiągnął wielki sukces i był prezentowany w tymże 1747 roku sześciokrotnie: począwszy od trzeciego wykonania Händel wzbogacał go o dodatkowe numery.

Podczas tego sezonu „oratoriów na zwycięstwo” – pisze Christopher Hogwood – Händel porzucił system subskrypcji i całkowicie oparł się na publiczności kupującej bilety przy wejściu. Juda odniósł podwójny sukces – nie tylko uderzył we właściwy nastrój nieustającej radości, ale ukazał bohatera, którego również żydowska populacja Londynu mogła uznać za swego. Wpływy kasowe Covent Garden świadczyły o odzewie publiczności.

Także następnego roku poprowadził Händel Judę kilkakrotnie, a od 1750 do końca życia kompozytora – w 1759 roku – utwór pojawiał się na afiszach każdego sezonu.

W odróżnieniu od innych dzieł oratoryjnych Händla, Juda Machabeusz był niezmiennie popularny przez całą epokę wiktoriańską i praktycznie aż do pierwszej połowy XX stulecia należał do najbardziej znanych dzieł kompozytora. Na organizowanych co trzy lata festiwalach Händlowskich w Londynie wykonywano przeważnie Mesjasza, Judę i oratorium Israel w Egipcie, przy coraz bardziej zwiększającej się obsadzie. Rekord został osiągnięty w 1883 roku, gdy wystąpił chór złożony z 4 tys. śpiewaków i 500-osobowa orkiestra. Ogólna liczba słuchaczy tego festiwalu doszła do 88 tysięcy. I to mimo, że sama królowa Wiktoria nie cierpiała muzyki Georga Friedricha Händla. Ba, zakazała na swoim pogrzebie wykonywania jego marsza żałobnego. Ten kompozytor „ją zawsze nużył i nie będzie udawała, że tak nie jest”.

Dziś Judę nie tyle przyćmiły, co raczej nieco osłabiły jego atrakcyjność, wydobywane z cienia, przede wszystkim poprzez nagrania, inne dzieła niemiecko-angielskiego twórcy.

W Filharmonii Śląskiej Juda Machabeusz po raz pierwszy pojawił się 20 czerwca 1958 roku na zakończenie sezonu 1957/58. I było to polskie prawykonanie dzieła. Ale ponieważ wieczór ten został poprzedzony 19 czerwca koncertem w Łaziskach Górnych pierwszą prezentacją w Polsce ma prawo chwalić się to właśnie miasto, nie posiadające przecież swojej orkiestry symfonicznej. Niemniej od 1913 roku dzieła tam amatorski chór mieszany „Echo”. Dlatego o nim wspominam, bo w polskim prawykonaniu Judy uczestniczył właśnie chór amatorski – stale wówczas współpracujące z Filharmonią Śląską, katowickie „Ogniwo”. Tym razem brzmienie „Ogniwa” wzmocnił chór chłopięcy przy Pałacu Młodzieży w Katowicach. Partie solowe śpiewali wielka niebawem Stefania Woytowicz, Tatiana Mazurkiewicz (mezzosopranistka związana z Operą Śląską), tenor Kazimierz Pustelak i bas Henryk Łukaszek. Dyrygował oczywiście Karol Stryja. Judę zaśpiewano... w polskim przekładzie. Z angielskim by sobie „Ogniwo” raczej nie poradziło, a niemieckiego – wszak kompozytor był Niemcem, a i nuty niemieckie były łatwiej dostępne – wtedy unikano, zwłaszcza na Śląsku.

Podczas drugiego wykonania Judy Machabeusza 6 maja 1982 roku problemów językowych już nie było – od 7 lat przy Filharmonii Śląskiej istniał chór zawodowy założony i prowadzony przez Jana Wojtachę. Wspomógł go chór żeński Liceum Muzycznego im. K. Szymanowskiego. Jako solistki wystąpiły dwie sławne panie: Delfina Ambroziak (sopran) i Ewa Podleś (mezzosopran), a partie męskie śpiewali tenor Tadeusz Kopacki i bas Andrzej Poraszka. Dyrygował Claus Peter Flor z ówczesnej NRD, zwycięzca I Międzynarodowego Konkursu Dyrygentów im. Grzegorza Fitelberga w 1979 roku.

W pięcioosobowej grupie basso continuo z nostalgią odczytuję nazwiska osób, które jeszcze wtedy jeszcze były wśród nas: zawsze roześmianej Magdaleny Kubzdy (klawesyn), Bernarda Poloka (wiolonczela) i Mieczysława Dziendziela (kontrabas).

* * *

Po dostojnie rozpoczętej uwerturze w g-moll (Grave-Allegro-Lentement-Allegro) następuje chór Izraelitów, będący skargą na śmierć ich dzielnego i walecznego wodza Mateusza Mourn, ye afflicted children. W żałobnym nastroju utrzymany jest też duet Izraelity i Izraelitki (mezzosopran i sopran) From this dread scene, jak i kolejny, poprzedzony wstępem fagotów, chór For Sion lamentation make, utrzymany w rytmie siciliany. Po basowym recytatywie arcykapłana Szymona – syna Mateusza i brata Judy, następuje pełna delikatności sopranowa aria Pious orgies, pious airs, pierwszy epizod tego oratorium w dur, pierwotnie przeznaczona na bas, jako aria Szymona. Napięcie narasta w drugiej, nawiązującej do fugi, części chóru O Father, whose Almighty pow’r, w którym Izraelczycy żądają wyznaczenia nowego przywódcy. Muzyka nabiera większego blasku wraz z szybka arią Szymona Arm, arm, ye brave i jej kontynuacją przez chór. Szczególnego uroku dodają jej obojowe figuracje. Szymon obwieszcza, że następcą Mateusza został Juda Machabeusz, a wyznaniu temu towarzyszą potężne fanfary. Teraz następuje kilka arii sławiących wolność: pierwsza, skrząca się jubilacjami (w ogóle jubilacji, jak to w baroku, jest w tych ariach bardzo dużo) aria Judy Call forth thy pow’rs, my soul, aria Izraelitki O liberty, thou choicest treasure oraz Come, ever-smiling liberty i aria Izraelity ‘Tis liberty, dear Liberty alone. Ciąg ten kończy duet, kontynuujący arię Izraelitki Come, ever-smiling liberty. Krótki, w szybkim tempie, chór Disdainful of danger chwali nowo wybranego bohatera, ale też potwierdza stanowczość walki całego społeczeństwa. W heroicznej arii No, no unhallow’d desire zapewnia Juda, że tylko miłość kraju zdoła natchnąć walczących i określa wolność jedynym celem tej walki. Zapał ten kontynuuje kończący I akt chór Hear us, O Lord.

Drugi akt otwiera dramatyczny chór Fall’n is the foe, zwiastujący upadek wrogów pokonanych przez wojska Judy. Librecista Thomas Morell wspominał, że muzykę tego fragmentu wymyślił Händel „na gorąco”, jeszcze przed otrzymaniem tekstu, jedynie po sugestii, że będzie to chór zaczynający się od słów „Upadł wróg”. Usiadł przy klawesynie i zaczął opracowywać melodię. „Przyniosę panu jutro więcej” – obiecał Morell. „Nie jutro, potrzebuję teraz” – odparował Händel. I zadowolił się drugim wersem „Tak upadają twoi wrogowie, o Panie”. „To wystarczy” – stwierdził i komponował dalej. Po pełnej energii arii Izraelity So rapid thy course is następuje duet na sopran i mezzosopran, do których po chwili dołączy chór Sion now her head shall raise. Notabene chór ten napisał Händel w 1758 roku, przed kolejnym wykonaniem oratorium Baltazar (Belshazzar), ale już tego samego roku włączył go do Judy Machabeusza.

W podobnym duchu jest utrzymana długa aria Izraelitki w rytmie siciliany From mighty kings i ponowny duet obu żeńskich głosów Hail, hail Judea, prowadzący do triumfalnego chóru. Epizod ten dzieli drugi akt na dwie części.

Juda zwraca się teraz do Boga w lekkiej i pogodnej arii How vain is man, who boasts in fight. Wiadomość o zbliżaniu się wojsk Syryjczyka Antochiusza prowadzi do szybkiej zmiany nastroju – pięknej, bardzo wolnej, arii sopranowej i spokojnego, dostojnego chóru Ah! wretched Israel! Epizod ten znakomicie oddaje piękno żałobnej liryki Händla.

Po gwałtownej arii Szymona The Lord worketh wonders Juda kieruje swe słowa Sound an alarm! do izraelskich żołnierzy. Ta aria rozpoczyna się najpierw tylko z towarzyszeniem basso continuo, potem, w kolejnych powtórkach tematu, dochodzą następne instrumenty i wreszcie „wybucha” pełna orkiestra, do której po chwili dołączy chór. Po raz pierwszy w tym oratorium wchodzą trąbki. To jeden z najwspanialszych momentów utworu.

Po refleksyjnej arii Szymona Whi Pious Hearts, w której kapłan wskazuje konieczność prawdziwej wiary i sopranowej arii Wise men, flatt’ring may deceive us (również i ta aria została początkowo przeznaczona do oratorium „Baltazar”), Izraelici występują przeciw fałszywym bóstwom – duet i chór Oh! never, never bo we down, w drugiej części tego epizodu zbudowany, jako podwójna fuga.

Ostatni, trzeci akt jest krótszy może dlatego, że początkowo Händel poprzedził go Concerto a due cori (nr 3 F-dur), które w różnych źródłach jest określane, jako Concerto in Juda Maccabaeus. Akt ten rozpoczyna wolna, modlitewna aria mezzosopranowa Father of Heav’n. Kolejna, tym razem sopranowa, aria So shall the lute and harp awake kontrastuje z poprzednią sielankowym, tanecznym nastrojem. I wreszcie, po wiadomości o ostatecznym zwycięstwie, rozlega się triumfalny chór See, the conqu’ring hero comes, jeden z najświetniejszych epizodów w całej twórczości niemiecko-angielskiego kompozytora. Laudację otwiera tekst: Spójrzcie, nadchodzi zwycięzca! Zagrajcie trąbki, zagrzmijcie bębny. Przygotujcie igrzyska, wieniec laurowy. Śpiewajcie triumfalne pieśni.

W pierwszej zwrotce chóru pojawiają się rogi, w trzeciej kotły, co potęguje triumfalny charakter tej części. Nic dziwnego, że chór ten był ponoć, obok słynnego menueta Luigiego Boccheriniego, jednym z najpopularniejszych utworów muzycznych XVIII wieku.

Ten sztandarowy fragment Judy Machabeusza, dziś nierozerwalnie związany z owym dziełem, jest dopiero... późniejszym dodatkiem do kompozycji. Händel włączył tu temat, wcześniej wykorzystany w oratorium Jozue (Joshua).

Po krótkim marszu, wykonywanym przez samą orkiestrę, następują kolejne epizody sławiące zwycięstwo i wolność – tak charakterystyczne dla tego dzieła. Po duecie z chórem Sing unto God, Juda wykonuje swą ostatnią arię With honour let desert be crown’d, pełną majestatu, w tworzeniu którego niemały udział mają trąbki. Epolomeus, poseł rzymski proponuje w krótkim recytatywie Peace to my countrymen ofertę przyjaźni (czyżby protektoratu?), z wdzięcznością przyjętą przez Izraelczyków To our great God be all the honour giv’n.

Pełen namiętności duet O lovely peace na sopran i mezzosopran, to jeden z najwspanialszych śpiewów Händla, których tematem jest wolność i pokój. W finale po arii Szymona Rejoice, O Judah! chór triumfalnie powtarza dwa słowa – Hallelujah i Amen, wieńczące to dzieło. Trąbki i kotły dopełniają triumfalnego charakteru tej oratoryjnej apoteozy wolności i pokoju, godnej poprzedniczki Dziewiątej i Fidelia Beethovena.

MAREK BRZEŹNIAK

Przy opracowywaniu tego omówienia korzystałem m.in. z tekstu Anthony’ego Hicksa w książeczce dołączonej do nagrania Judy Machabeusza pod dyr. Nicholasa McGegana na krążkach firmy „Harmonia Mundi”; „Konzertführer Georg Friedrich Händel” (Leipzig 1984), książki A. T. Leitich „Premiere in London. Georg Friedrich Händel und seine Zeit” (München 1962), opracowanego przez Ludwika Erhardta hasła Händel w Encyklopedii muzycznej PWM (Kraków 1993) oraz obu, dostępnych w języku polskim, biografii kompozytora – eseju Romaina Rollanda „Haendel” (Kraków 1958) i najnowszej, opublikowanej przed rokiem pracy muzykologa, dyrygenta i klawesynisty Christophera Hogwooda „Händel” (Kraków 2009).

Wykorzystanie zamieszczonych na stronie materiałów jest możliwe z zachowaniem praw autorskich.

[powrót]

2009/2010